Orzeszek jest dla nas rodziców oraz co najważniejsze dla naszego synka pewną formą okna na świat. To dzięki niemu widzimy świat znowu w kolorach. W rozumieniu takim, że potrafimy zapomnieć na moment i nie przejmować się sytuacją w jakiej postawiło nas życie. Tym, że nasz skarb ma "wiatr w oczy", a nie w żagle. Dzięki nauczycielom wiemy co robić by nasz synek robił postępy, ale co również ważne widzimy nasze błędy co sprawia, że bardziej staramy się, nie odpuszczamy i nie wypalamy się.
Orzeszek dał nam szansę na normalne życie. To dzięki niemu oboje pracujemy i spełniamy się w swoich zajęciach. Mamy możliwość chodzić na zebrania, imprezy tj. wigilia, dzień nauczyciela, obozy w Rościnnie. Mamy komfort, że zawsze możemy liczyć na pomoc, radę i wsparcie. Dzięki spotkaniom, wymianie opinii i informacji mamy wiedzę - a ona daje siłę by walczyć.
Co to daje naszemu dziecku? A oto to, że o 6:30 każdego dnia Mikuś woła w swoim języku "Tato daj pić i ubierz mnie bo zaraz jadę do przedszkola." Wiem jakie to dla niego ważne. Widzę to każdego dnia, gdy Mikuś wraca do domu. Z momentem przekroczenia progu Mikuś zaczyna krzyczeć, opowiadać, gestykulować, a gdy sięgamy po dzienniczek to przewraca kartki i opowiada mi co dziś robił. To są te bezcenne chwile, gdy człowiek widzi jak jego dziecko jest szczęśliwe.
Dzięki Orzeszkowi Mikuś uczy się jak żyć, jak się zachowywać i dawać sobie radę w grupie innych dzieci czy nauczycieli. Gdyby siedział w domu, w którym jest tylko mama, tata, babcia nigdy by tego nie doświadczył. Podumowując powiem tak - nauczyliśmy sie żyć z niepełnosprawnością naszego dziecka i na dzień dzisiejszy nie wiem i boję się dnia kiedy przyjdzie nam żyć bez Orzeszka gdy Mikuś wyrośnie.
Tata Mikołaja
Organizacja pożytku publicznego

